Krakowscy dzielnicowi zatrzymali nieuczciwego znalazcę, który przywłaszczył torbę wraz ze sprzętem i zażądał za jej zwrot horrendalnego znaleźnego.

Krakowscy dzielnicowi zatrzymali nieuczciwego znalazcę, który przywłaszczył torbę wraz ze sprzętem i zażądał za jej zwrot horrendalnego znaleźnego.

19 maja br. dzielnicowi z Komisariatu Policji I w Krakowie zatrzymali 33-latka, podejrzanego o przywłaszczenie torby należącej do studenta z zawartością laptopa, telefonu komórkowego oraz podgrzewacza do tytoniu. Nieuczciwy znalazca nie tylko ją przywłaszczył, ale zażądał za jej zwrot „znaleźnego” w wysokości 400 zł. Dzięki zasadzce przygotowanej przez funkcjonariuszy 33-latek za swoje postępowanie odpowie karnie, a właściciel odzyskał całość utraconego sprzętu wartego około 2500 zł.

W nocy z 18/19 maja br. 21-letni student przysiadł na progu jednej placówek handlowych w rejonie Śródmieścia. Miał ze sobą torbę zawierającą laptop, telefon komórkowy oraz urządzenie do podgrzewania tytoniu. Na czas odpoczynku torbę pozostawił za plecami, po czym nabrał sił i ruszył dalej. Nagle zorientował się, że nie ma ze sobą bagażu. Kiedy wrócił przed budynek, torby już tam nie było. W związku z tym poszkodowany zdecydował, że pojedzie do mieszkania i rano zajmie się kwestią utraconej własności. We wtorkowy poranek student próbował ustalić lokalizację swojego sprzętu, ponadto cały czas dzwonił pod numer utraconego telefonu komórkowego. Dopiero, około godz. 16, w słuchawce telefonu odezwał się męski głos. Rozmówca oświadczył, że ma przy sobie wszystkie utracone rzeczy, ale odda je dopiero po uzyskaniu wpłaty w wysokości 400 zł. 21-latek wycenił, że sprzęt, który znajdował się w torbie wart jest około 2 500 tys. złotych, zatem zaproponowana przez 33-latka kwota tzw. „znaleźnego” jest zdecydowanie za wysoka. Student zgodziłby się na połowę tej sumy, ale stawka, na jaką upierał się mężczyzna, była dla niego nie do przyjęcia. 33-latek jednak zagroził, że jeśli nie otrzyma żądanej kwoty, to nie odda rzeczy, tylko je sprzeda. W związku z takim obrotem sytuacji 21-latek postanowił e-mailem zgłosić sprawę policjantom z Komisariatu Policji I w Krakowie.

Dzielnicowi z „jedynki”, po tym, jak odebrali zgłoszenie o przestępstwie, skontaktowali się ze studentem, wysłuchali jego relacji oraz przedstawili mu plan działania. Młody mężczyzna miał oddzwonić do 33-latka, udać, że zgadza się na jego warunki i umówić na spotkanie, podczas którego nastąpi przekazanie utraconych rzeczy. 21-latek postąpił zgodnie z instrukcjami funkcjonariuszy i ustalił spotkanie na godz. 17.30 w rejonie jednej ze stacji paliw w Bieńczycach. Na miejsce student dotarł w towarzystwie dzielnicowych, którzy omówili z nim plan zasadzki i czekali w bezpiecznej odległości na rozwój wydarzeń. Kiedy student czekał w umówionym miejscu, podszedł do niego 33-latek i po krótkiej rozmowie pokazał mu torbę z zawartością wszystkich utraconych rzeczy oraz zażądał swojej doli za ich oddanie. Wtedy do dwójki mężczyzn podbiegli policjanci, którzy zatrzymali 33-latka na gorącym uczynku. 

Sprawca został przewieziony do Komisariatu Policji I w Krakowie, gdzie został przesłuchany i przyznał się do zarzucanych czynów. Odpowie za przywłaszczenie oraz za żądanie korzyści majątkowej w zamian za zwrot bezprawnie zabranej rzeczy, za co grozić mu może kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Przypominamy, że rzeczy, które znajdujemy w przestrzeni publicznej (na ulicy, w parku, itp.), powinny zostać przekazane do biura rzeczy znalezionych lub zaniesione do najbliższej jednostki Policji. Jeżeli znamy właścicieli utraconych lub pozostawionych przedmiotów lub możemy sami ich ustalić, np. na podstawie pozostawionych dokumentów, możemy sami oddać zgubę. Jeżeli postanowimy zabrać znalezisko, nie informując o tym nikogo i nie podejmując próby kontaktu z właścicielem (o ile dysponujemy takimi danymi), możemy odpowiadać karnie za przywłaszczenie rzeczy, za co Kodeks Karny przewiduje karę do 3 lat więzienia.