WYDZIAŁ DO
WALKI Z PRZESTĘCZOŚCIĄ GOSPODARCZĄ

            naczelnik -     mł.insp. Józef Olszowski

            zastępca naczelnika -     nadkom.Wilhelm Moneta

            zastępca naczelnika -     nadkom.Stanisław Ciaranek



Mogilska 109
numer tel. sekretariatu - 012-61-56-000
nr faxu - 012-61-56-787


Zakres działania:

  • rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie przestępczości gospodarczej, a także wykrywanie i ściganie sprawców tych przestępstw.
  • prowadzenie śledztw w sprawach o przestępstwa gospodarcze oraz wykonywanie czynności procesowych w zakresie zleconym przez prokuratury i sądy
  • przejmowanie do prowadzenia postępowań przygotowawczych o dużej złożoności, bądĄ o najwyższym ciężarze gatunkowym, a także obejmowanie nadzorem szczególnym postępowań przygotowawczych w sprawach o znacznym ciężarze gatunkowym.
  • W zakresie ujawniania i ścigania przestępstw i ich sprawców Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą utrzymuje ścisłą współpracę ze Strażą Graniczną, Urzędem Kontroli Skarbowej, Urzędem Celnym i innymi instytucjami kontrolnymi.



WYDARZENIA

Kolejne dwie osoby zatrzymane do sprawy wyprowadzenia z konta bankowego 8 mln. 600 tys. złotych.
30.11.2006 r.

      W marcu 2005 r., z konta znanego katowickiego komornika, została wyprowadzona kwota 8 mln 600 tys. złotych. Policjanci z Wydziału Przestępczości Gospodarczej KWP w Krakowie, którzy zajmowali się tą sprawą ustalili, że do jednego z krakowskich oddziałów tego banku, przez kilka dni przychodził mężczyzna, który miał sfałszowany dowód osobisty na nazwisko komornika a także wzory jego podpisu. Tak przygotowany, z konta komornika w ciągu tych kilku dni przelał na konto założone na fikcyjne nazwisko całą tę kwotę, a następnie pieniądze zostały wypłacone. W lutym tego roku, zatrzymany został 42-letni mieszkaniec Krakowa. Jak ustalono śledztwie, był on człowiekiem, który dokonywał przelewów a następnie wypłacił pieniądze z banku. Został wtedy tymczasowo aresztowany pod zarzutem wyłudzenia wymienionej kwoty. W dalszym ciągu jednak, nie znani byli ludzie, którzy mu pomagali. W czasie śledztwa ustalono jedynie, że były to co najmniej dwie osoby. Od kilku tygodni, policjanci pracujący nad tą sprawą mieli informacje, że osoby te mieszkają w Katowicach i prawdopodobnie jedną z nich jest pracownica tego banku. Wczoraj, właśnie w Katowicach doszło do zatrzymania obu osób- 41-letniego mężczyzny i 43-letniej kobiety, pracownicy banku. Oficjalnie, mężczyzna jest bezrobotny, dorywczo zatrudnia się u swojej żony, prowadzącej restaurację. W rzeczywistości małżeństwo mieszka w komfortowej willi, a w garażu stoją 3 luksusowe mercedesy. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono również złote wyroby jubilerskie na kwotę 200 tys. złotych. Drugą zatrzymaną osobą, jest 43-letnia kobieta, pracownica wymienionego banku, która najprawdopodobniej ułatwiała sprawcy transakcje płatnicze. Obu osobom zostaną przedstawione zarzuty wyłudzenia, za co grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Zadaniem mężczyzny było dostarczenie fałszywego dowodu osobistego, natomiast zadaniem pracownicy banku było czuwanie, aby transakcja – przelewy i wypłata gotówki doszły do skutku.


Zatrzymano 4 członków zorganizowanej grupy przestępczej specjalizującej się w oszustwach internetowych. Ich ofiarami byli głównie klienci aukcyjnych portali internetowych.
13.01.2006 r.

      W grupie istniał ścisły podział ról. Część grupy na bieżąco śledziła wszelkie, pojawiające się aukcje na portalach internetowych. Głównie skupiano się na licytacjach telefonów komórkowych, akcesoriów komputerowych a także odtwarzaczy samochodach. Kiedy taka aukcja się kończyła do działania przystępowali kolejni komputerowi "oszuści". Nawiązywali oni kontakt z osobą która brała udział w licytacji ale jej nie wygrała. Informowano ją o tym, że zwycięzca licytacji wycofał się i dlatego jest wspaniała okazja na zakup po cenie którą proponował. Warunkiem otrzymania przedmiotu było wpłacenie danej kwoty na wskazane w mailu konto. Oczywiście konta zakładane były na tzw. słupy, czyli osoby, które rola ograniczała się do użyczenia swoich danych pozwalających na założenie takiego konta. Każdy ze słupów za przysługę dostawał około 100 złotych. Po wpłynięciu pieniędzy na konto były one szybko wypłacane i dzielone przez oszustów.
      Trwające kilka miesięcy śledztwo pozwoliło na zatrzymanie czterech członków grupy przestępczej. Wśród nich są ci, którzy obserwowali aukcje internetowe, jak np. student II roku jednej z krakowskich uczelni, czy też osoba wyszukująca słupy - człowiek 45-letni, wielokrotnie karany za inne oszustwa.
      Policjanci prowadzący śledztwo przewidują w ciągu najbliższego okresu kolejne zatrzymania. W tej chwili mają około 30 zgłoszeń od osób, które zostały oszukane. Zawiadomienia takie napływają z całej Polski i wszystko na to wskazuje, że takich oszukanych osób mogą być setki.
      Policjanci prowadzący sprawę są pełni uznania dla jednego z portali aukcyjnych, który dostrzegając problem włączył się w prowadzone śledztwo a jego pomoc w wykryciu sprawców była bardzo duża. Jednocześnie policjanci proszą i przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w tego typu transakcjach a przede wszystkim na treść otrzymywanych e-mali (głównie adresów) nie otwieraniu podejrzanych załączników i unikaniu tzw. super okazji.


PRZEMYT Z TURCJI
29.09.2005 r.

      19 osób zatrzymanych, w tym 2 Turków i 17 Polaków. Zostały im przedstawione zarzuty udziału w przestępczości zorganizowanej, fałszowania dokumentów, oraz popełniania przestępstw skarbowych na olbrzymie kwoty.
Policjanci z Wydziału PG wraz z Karpackim Oddziałem Straży Granicznej rozbili jedną z największych w ostatnich latach grup przestępczych o charakterze gospodarczym.
      Cała sprawa rozpoczęła się kilka miesięcy temu. Z informacji, które napływały wynikało, że do Polski trafiają ogromne ilości odzieży kupowanej w Turcji.
Poprzez fałszowanie dokumentów i przemyt, tylko część tej odzieży jest ewidencjonowana poprzez dokumentację celną, natomiast w większości trafiała ona do hurtowni, na bazary, targi w całej Polsce ,na Litwę i Ukrainę.
Pierwszy etap fałszowania dokumentacji odbywał się na terenie Bułgarii, gdzie fałszowano dokumentację dotyczącą ilości i wartości tej odzieży. ( np. koszulka kosztowała 1 centa). Kolejny etap odbywał się już na trenie Polski, gdzie odbiorcy tej odzieży fałszowali ilość odebranego towaru.
Tym sposobem , tylko przez ostatnie kilka miesięcy wjechało do Polski około 400 tirów a każdy zawierał około 25 ton odzieży. Wartość na którą grupa oszukała Skarb Państwa oszacowano na około 50 mln złotych, ale będzie ona większa.
W ciągu ostatniej doby policjanci, straż graniczna oraz biuro dokumentacji skarbowej zorganizowali na terenie Polski akcję której zadaniem było przechwycenie tirów które zostały już oclone i jechały w kierunku Warszawy i Litwy. Dwa tiry zatrzymano na trasie pod Warszawą, trzeci w hurtowni pod Warszawą należącej do Turka, natomiast czwarty tuż przed przejściem granicznym w Budziskach.
Jest to początek sprawy , a policjanci od pewnego czasu współpracują z Policja na Węgrzech i na Litwie. Wiadomo w tej chwili, że organizatorami gigantycznego oszustwa byli Turcy i jeden z Polaków mieszkający w Nowym Sączu.
O skali zjawiska może świadczyć fakt, że w jednym z tirów znaleziono 46 tys. dolarów, 20 euro i kilkanaście tys. złotych.
Sprawa określana jest jako rozwojowa, a zatrzymanym grozi kara co najmniej 3 lat więzienia.
Na poczet przyszłych kar zabezpieczono 4 samochody ciężarowe o wartości 6400 tysięcy złotych, dwa samochody marki mercedes sprinter o wartości 140 tys. złotych i samochód BMW.


WYJAZDY DO PRACY WE WŁOSZECH
27.05.2005 r.

      Krakowscy policjanci z sekcji przestępczości gospodarczej zatrzymali organizatorów wyjazdów do pracy we Włoszech. Sprytni oszuści obiecywali przejazd i dobrze płatną pracę, w rzeczywistości jednak albo pracy nie było albo też odbywała się ona w niewolniczych warunkach. Ofiarami tych ludzi mogły paść setki ludzi, chcących zarobić we Włoszech. Notes, znaleziony przy jednym z podejrzanych zawiera około kilkaset nazwisk osób, które wyjechały do pracy. W ubiegłym roku w komisariatach policji w całej Polsce zaczęły pojawiać się osoby, które zostały oszukane podczas wyjazdów zarobkowych do Włoch. Mechanizm oszustwa w większości był bardzo podobny. W lokalnej prasie ukazywały się ogłoszenia z podanym numerem telefonu komórkowego, z których wynikało, że jest możliwość wyjazdu najczęściej do Włoch i podjęcia zwykle na plantacji dobrej pracy zarobkowej. Po skontaktowaniu się z tym numerem telefonu, osoba chętna otrzymywała potwierdzenie anonsu prasowego, cenę jaką ma zapłacić ( zwykle za przejazd w sezonie 800 złotych, pod koniec sezonu - 400 złotych) oraz około 150 euro już na miejscu za załatwienie pracy. Chętny otrzymywał informację skąd będzie odjeżdżał autokar. Najczęściej okazywało się, że były to firmy przewozowe z woj. podkarpackiego. Prowadzone do tej pory dochodzenia doprowadzały jedynie do zatrzymania kierowców takich busów lub właścicieli firm transportowych, którzy tłumaczyli, że zostali jedynie wynajęci do przewiezienia tych ludzi, natomiast o samym procederze związanym z załatwianiem pracy nie mają pojęcia. Policjanci z sekcji przestępczości gospodarczej KMP w Krakowie prowadzący tę sprawę zdobyli informację, z której wynikało, ze w tych dniach jeden z autokarów będzie prowadził jeden z organizatorów tego oszustwa. Zdobyli informację o numerach rejestracyjnych i marce pojazdu i 23 września czekali przed jednym z krakowskich hipermarketów gdzie miał zatrzymać się autokar jadący z woj. podkarpackiego. Do siedzących już w samochodzie kilku osób, dosiadły się w Krakowie jeszcze trzy i wszyscy ruszyli w kierunku granicy w Cieszynie. Tuż przed przejściem granicznym kierowca i towarzyszący mu pomocnik, zbierają od pasażerów po 400 złotych. Chwilę później, już bezpośrednio na przejściu granicznym, krakowscy policjanci i straż graniczna zatrzymują autokar. Dwaj organizatorzy, mężczyźni w wieku 23 i 25 lat zostają przewiezieni do Krakowa. Przedstawiono im zarzuty oszustwa, za co grozi kara do 5 lat więzienia. Wobec obydwóch zastosowano policyjny dozór. W samochodzie znaleziono notes należący do jednego z podejrzanych. Są w nim nazwiska kilkuset osób, a wśród nich tych, którzy wcześniej zgłosiły policji, że zostały oszukane. Policjanci prowadzący sprawę, przyznają ,że przy tego typu oszustwach organizatorzy są bardzo elastyczni, bezwzględni i wyrachowani. Na przykład, kiedy potrzebowano na plantacji 10 osób, oszuści zawozili np. 50 lub więcej. Oczywiście reszta pozostawała bez pracy. Rozczarowani, poszukiwali możliwości powrotu do kraju. Wtedy nagle pojawiał się inny bus, który "łaskawie" zabierał ich z powrotem za odpowiednią opłatą ( oczywiście i ci którzy ich przywieźli i ci którzy ich zabierali byli w zmowie). Były i takie sytuacje, kiedy po przekroczeniu granicy włoskiej autokar stawał na jednym z parkingów, wysadzał pasażerów, a kierowca po zebraniu pieniędzy odjeżdżał, zostawiając pasażerów swojemu losowi. Innym razem, po przyjeździe autokaru do Włoch pojawiał się mężczyzna, który oświadczał, że jest organizatorem pracy, robił wykaz zatrudnionych i pobierał po 150 euro, a po zebraniu pieniędzy odchodził i więcej się nie pojawiał. I jeszcze inaczej- rzeczywiście oferowano im pracę , bez porównania gorszą od tej uprzednio oferowanej , niemal zamykano takie osoby na plantacji, zmuszając do kupowania żywności w jej rejonie, dawano niegodziwe warunki zakwaterowania, zmuszając do wręcz niewolniczej pracy. Jeśli któryś z sezonowych pracowników protestował był zastraszany . Na koniec pobytu Polacy dostawali jedynie tyle pieniędzy aby wystarczyło im na kupno biletu powrotnego.


PODRABIALI TYTUŁY WYKONAWCZE
23.04.2005 r.

      Policjanci Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą rozbili grupę przestępczą podrabiającą dokumenty sądowe na podstawie których usiłowano wyłudzić kwotę około miliona trzystu złotych Zatrzymane osoby to mieszkańcy województwa śląskiego w wieku 40, 45 i 25 lat. Wszyscy byli już uprzednio karani (jeden z nich spędził w więzieniu uprawie 20 lat). Jakiś czas temu osoby te podrabiając tytuły wykonawcze jednego z Sądów Okręgowych z nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym wnioskowali następnie o wszczęcie egzekucji przez komorników. Podawali numery kont na które komornicy mieli przelewać rzekomo zasądzone kwoty. Każdy z zatrzymanych posiadał kilka kont. Do każdej egzekucji podawano inny numer konta. Dokumenty podrobione były w sposób niezwykle precyzyjny - na tyle sprawiały wrażenie oryginalnych, ze komornicy nie dopatrywali się niczego podejrzanego ani w odbitkach pieczęci ani też w samych pismach, które formułowane były prawidłowo. Uwagę jedynie przyciągały kwoty - ale to dopiero firmy dłużne, które miały zajmowane konto były zaskoczone w jaki sposób nagle traciły na przykład 98.571 złotych. Szczegółowe sprawdzenia pozwalały dotrzeć do informacji o tym, kto jest owym wierzycielem na rzecz którego przelewano taką kwotę i wówczas - gdy okazywało się, że firma nie posiada takiego wierzyciela na swojej "liście" - powiadamiano Policję. Z uwagi na specyficzny charakter dokonywanych oszustw (fałszowanie dokumentów sądowych i wykorzystywanie bankowości internetowej) konieczne było wykonanie szeregu ekspertyz, które stanowiłyby niezbite dowody popełnionego przestępstwa. Dopiero wówczas można było zatrzymać osoby podejrzewane o ten proceder - wszystkie jak się okazało albo nie posiadały stałego miejsca zameldowania albo w miejscu zameldowania nie przebywały, co stanowiło dodatkową trudność dla prowadzących tę sprawę policjantów. Zatrzymano trzy osoby, którym przedstawiono zarzut usiłowania wyłudzenia pieniędzy (w dziewięciu przypadkach kwoty 98.571, w trzech prawie 40 tysięcy złotych, a w jednym 143.571 złotych). Osoby te zostały już tymczasowo aresztowane. Przewidywane są dalsze zatrzymania. Wszyscy mają barwna przeszłość kryminalną jeden z nich odsiedział 20 lat za przestępstwa kryminalne inny był poszukiwany listem gończym za to, że założył komis samochodowy , wszystkie samochody które wziął od ludzi sprzedał, ale pieniądze wziął tylko dla siebie.


Fikcyjna firma Hofmann oferowała po korzystnych cenach sprzedaż zachodnich samochodów.
11.08.2004 r.

      Pod koniec lipca br.w małopolskiej prasie zaczęly ukazywać się anonsy o sprzedaży zachodnich samochodów wysokiej klasy po bardzo atrakcyjnych cenach. Auta te miały pochodzić z terenu Belgii i Holandii, gdzie zabezpieczono je z tytułu egzekucji a następnie przekazano do sprzedaży. Firma oferująca sprowadzenie samochodów oraz ich sprzedaż występowała pod nazwą Hofmann.
W ogłoszeniach podawano jedynie markę, stan licznika, (rocznik był zawsze ten sam - 2003) oraz numer telefonu komórkowego, na który należało się skontaktować. W każdym przypadku cena była prawie dwukrotnie niższa od cen rynkowych. Ponieważ oferowane samochody miały być sprowadzane na konkretne zamówienie, firma po podpisaniu umowy przedwstępnej żądała przedpłaty czyli uiszczenia tzw. kosztów manipulacyjnych w wysokości 4 tys. euro.
29 lipca pod podany numer telefonu komórkowego zadzwonił 34-letni mieszkaniec Brzeska - jego uwagę przykuło ogłoszenie o sprzedaży Toyoty Avensis. Telefon odebrał mężczyzna, rzekomo właściciel firmy, który wyjaśnił że jest w tym momencie w Holandii i podał kolejny nr telefonu, tym razem do przedstawiciela firmy na Polskę południową. Mieszkaniec Brzeska umówił się z przedstawicielem na następny dzień - tj. 30 lipca.
Do spotkania doszło na parkingu przy jednym z supermarketów w tym mieście. Ponieważ miejsce nie było dogodne aby na spokojnie przeglądnąć dokumentację, ani też podjąć ważną decyzję finansową przyszły nabywca zaprosił przedstawiciela do swojego zakładu pracy. Tutaj też jak mu się wydawało dokładnie sprawdził przedstawione dokumenty - skserował wpis do ewidencji działalności gospodarczej, regon, NIP, oraz pełnomocnictwo notarialne przedstawiciela na występowanie w imieniu firmy. Ponieważ dokumenty wydawały się wiarygodne, nabywca spisał z przedstawicielem umowę wstępną oraz wpłacił 20 tys. złotych na pokrycie kosztów manipulacyjnych. Samochód miał być sprowadzony z Holandii do 7 dni. W tym czasie mężczyzna miał załatwić kredyt bankowy na resztę pieniędzy. Kiedy pierwsze emocje związane z zakupem samochodu opadły, 34-letni mieszkaniec Brzeska postanowił upewnić się, że wszystko przebiega prawidłowo.
Kiedy kilkunastokrotne próby dodzwonienia się na podane nr telefonów nie przyniosły skutków, zdesperowany mężczyzna powiadomił policję. Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą KWP w Krakowie, wspólnie z funkcjonariuszami z Brzeska ustalili że , firma Hofmann nie istnieje - nigdy nie została zarejestrowana, a jej członkowie nie mieli żadnej możliwości sprowadzania samochodów z zagranicy. Całe przedsięwzięcie z założenia miało przynosić zyski jedynie jego organizatorom. Wszystkie dokumenty, którymi się posługiwali zostały spreparowane na potrzeby ich przestępczej działalności. Zabezpieczono całą dokumentację fikcyjnej firmy- podrobione wpisy do rejestru, dowody osobiste, i inne.
Ogłoszenia o sprzedaży zagranicznych samochodów sprawcy zamieszczali jak się okazało w różnych województwach Polski południowej (te same anonsy pojawiły się m.in. w Podkarpackiem ). W czasie przeszukań pomieszczeń firmy policjanci znaleĄli mnóstwo książek telefonicznych z całego kraju co sugerowało by, że grupa planowała wejście na rynki innych województw.

3 mężczyĄni, którzy zameldowali się w motelu koło Jarosławia byli bardzo zaskoczeni, kiedy zostali zatrzymani przez Policję. Wszyscy są mieszkańcami Wrocławia, w wieku od 46, 35 i 31 lat. (wszyscy byli w przeszłości karani ) Cała trójka została tymczasowo aresztowana na okres 3 miesięcy. Zostały im przestawione zarzuty z art. 286 ( oszustwo ) za co grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Ponieważ policjanci przypuszczają że firma Hofmann mogła oszukać w ten sposób wiele osób, wszystkich pokrzywdzonych prosimy o skontaktowanie się osobiste lub telefoniczne z Komendą Powiatową Policji w Brzesku nr tel. 014 66-26-222 ; 014 66-26-246 lub 997.


Wyłudzanie dotacji z Ministerstwa Rolnictwa
10.03.2004 r.

      Małopolska policja zatrzymała 9 osób, podejrzewanych o wyłudzenie 2 mln złotych dotacji z Ministerstwa Rolnictwa. W połowie ubiegłego roku zarządca komisaryczny zakładu produkującego nawozy ( mieszczącego się w powiecie chrzanowskim ), powiadomił KPP w Chrzanowie o swoich podejrzeniach dotyczących wcześniejszego funkcjonowania firmy. Zgodnie z jego informacjami w latach 2000-2003 byłe kierownictwo zakładu wyłudziło z ministerstwa rolnictwa dotacje do produkcji nawozów wapniowo-magnezowych. Ze względu na wagę sprawy policjanci z Chrzanowa poprosili o pomoc swoich kolegów z KWP w Krakowie. Decyzją komendanta wojewódzkiego do wyjaśnienia tej sprawy została powołana specjalna grupa o kryptonimie „ Dotacja”, w skład której weszli policjanci z komendy w Chrzanowie oraz Wydziału PG KWP. Przez kilka miesięcy prowadzono intensywne czynności operacyjne i dochodzeniowe. Sprawdzono tysiące dokumentów, oraz nawiązano kontakt z odbiorcami firmy z terenu całej Polski. Ostatecznie żmudna policyjna praca zaowocowała sukcesem. Wstępne ustalenia policyjne wskazują, że zakład wyłudził z ministerstwa około 2 mln złotych dotacji. Mechanizm działania sprawców wyglądał następująco: Zgodnie z obowiązującą procedurą - zakład sprzedając towar ( nawozy ) wystawiał fakturę sprzedaży. Faktura ta wraz z dokumentami odbiorcy ( zaświadczenie o powierzchni rolnej, zamówienie na nawozy, zalecenia co do stosowania dawek nawozów ) oraz wnioskiem o dotację trafiały poprzez „pośredników”( stacje chemiczno – rolnicze) do ministerstwa. Na tej podstawie minister rolnictwa wydawał decyzję o przyznaniu dotacji. Finalnie przyznane kwoty dotacji trafiały do zakładu. Jak się jednak okazało pracownicy zakładu dokonywali „ wirtualnej” sprzedaży. Wystawiali faktury za nie sprzedane i nie wyprodukowane nawozy. Jednocześnie fałszowano dowody wydania towaru z magazynu, dokumenty ważenia auta ( przy dokładnej analizie dokumentów policjanci stwierdzali, że 10 czy 20 ton nawozu pakowane było na fiata cinquecento ). Dział produkcji zakładu na bieżąco fałszował dokumentację dzienną stwierdzającą, że produkcja nawozów w tej ilości jest prowadzona. Przy całym procederze wykorzystywano dane osób i instytucji będących faktycznymi, wcześniejszymi odbiorcami towaru. Dokumenty związane z działalnością tych podmiotów również były na bieżąco fałszowane. Wszystkie te sfałszowane dokumenty wraz z wnioskami o dotacje były przedstawiane jako podstawa do otrzymania pieniędzy. Zgodnie z policyjnymi ustaleniami pomysłodawcą i mózgiem całej operacji była kobieta - osoba spoza zakładu, współpracująca z nimi jako akwizytor. Kobieta ta była właścicielką firmy transportowej na Śląsku i rzekomo dostarczała towar z zakładu do poszczególnych odbiorców. Tym samym otrzymywała podwójną zapłatę – po pierwsze za świadczone usługi transportowe, po drugie prowizję za sprzedaż, która jak się okazało była fikcją. Żeby zatuszować fakt, że na konto zakładu nie wpływają kwoty z wystawionych faktur, kobieta wystawiała faktury za świadczone przez siebie usługi ( transport i prowizja ) w takiej samej wysokości. Wczoraj policjanci zatrzymali 9 osób w wieku 33 – 50 lat ( w tym wyżej wymienioną kobietę ) podejrzewanych o udział w przestępczym procederze. Do póĄnych godzin wieczornych trwały czynności procesowe z ich udziałem. Cztery pracownice firmy po przesłuchaniu i przedstawieniu zarzutów z art. 271 par.3 KK ( poświadczenie nieprawdy w celu uzyskania korzyści majątkowej ) zostały zwolnione. Pozostałym 5 osobom ( pomysłodawczyni oraz 4 byłym członkom kierownictwa zakładu ) przedstawiono zarzuty oszustwa – art.286, poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – art.271 par.3, , oraz tzw. oszustwa kapitałowego ( posłużenia się fałszywymi dokumentami w celu wyłudzenia dotacji ) – art.297. Zostały przewiezione do policyjnych aresztów, w dalszym ciągu pozostają do dyspozycji policji i prokuratury; wobec 4 z nich będziemy wnioskować o tymczasowe aresztowanie. Wstępne ustalenia policji wskazują, że na przestępczym procederze pomysłodawczyni zarobiła około 300 tys. złotych. Kobieta na bieżąco odwdzięczała się ( współpracownikom kosztownymi prezentami np. córce jednej z pracownic sfinansowała zagraniczne wczasy ). Pozostałe kwoty wyłudzonych dotacji przeznaczane były na bieżące potrzeby i funkcjonowanie zakładu.

inspektor nadzoru budowlanego
06.04.2004 r.



Od kilku tygodni do policjantów z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą komendy wojewódzkiej policji w Krakowie docierały informacje ,że w jednym z urzędów gminy niedaleko Krakowa pracuje inspektor nadzoru budowlanego, który w zamian za łapówki ułatwia otrzymanie pozwolenia na budowę domu lub pozwolenia dodatkową zabudowę. W gestii inspektora było wydawanie takich zezwoleń. Za ułatwienie otrzymania pozwolenia lub za deklarację załatwienia w wszelkich trudności urzędnik żądał łapówki w kwocie od 1000 zł do 2,500 złotych. W tej chwili policjanci ustalili, że roku 2000 doszło do około 10 takich przypadków , jednakże to początek sprawy a jak wynika z materiałów do przesłuchania jest co najmniej kilkaset osób. Decyzją Sądu 62-letni inspektor został tymczasowo aresztowany. Już po jego aresztowaniu ustalono, że jego poprzednik na tym stanowisku dopuszczał się podobnych przestępstw w latach 1997 –2000 r. W tej chwili drugiemu z mężczyzn zarzuca się co najmniej 5-krotne przyjęcie łapówki w zamian za pomyślne załatwienie wszelkich formalności związanych z budową. Również i on został tymczasowo aresztowany. W dalszym ciągu wydział pg KWP w Krakowie analizuje zebraną w tej sprawie dokumentację, bierze również pod uwagę to że w sprawę mogą być zamieszane jeszcze inne osoby.

nielegalny alkohol
02.07.2004 r.



Policja podejrzewa, że na polskich stołach znalazło się około 1,5 miliona ( półtora) litrów podrobionego alkoholu. Zatrzymano 13 osób , organizatorów i wykonawców przestępstwa. Straty Skarbu Państwa mogą wynosić dziesiątki milionów złotych Przez dwa dni 76 policjantów i 70 funkcjonariuszy Straży Granicznej prowadziło gigantyczną operację przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej , która na ogromną skalę produkowała i wprowadzała do obiegu podrobiony alkohol w postaci spirytusu i wódek a także podrobionych papierosów. Jak ustaliła Policja proceder trwał od ok. 2002 roku – wszystko działo się pod płaszczykiem pewnej firmy zarejestrowanej jako przedsiębiorstwo zajmujące się obrotem wyrobami chemicznymi w postaci „ płynów zapobiegających zamarzaniu „ podpałek do grilla” czy „ rozcieńczalników spirytusowych” Siedziba firmy mieściła się w jednej z miejscowości pod Krakowem . Skażony spirytus kupowano w wielu gorzelniach . Spirytus trafiał następnie do magazynów firmy a potem do osób dokonujących jego oczyszczenia. Wraz ze spirytusem osoby te otrzymywały potrzebny do tego sprzęt w postaci pomp, filtrów, grzałek oraz potrzebnych do tego odczynników chemicznych. „ przedsiębiorstwo „ było zorganizowane do tego stopnia, że poszczególne osoby oczyszczające spirytus najpierw otrzymywały próbki spirytusu do destylacji z pytaniem” czy poradzą sobie z oczyszczeniem” jeżeli nie było to możliwe spirytus trafiał do oczyszczalni stojącej na wyższym poziomie technologicznym. Po oczyszczeniu spirytus rozlewano do butelek i sprzedawano jako czysty spirytus lub też jako konkretne wódki. Następnie alkohol sprzedawany był na wolnym rynku tj. place, bazary, a także lokale gastronomiczne. Zanim doszło do ostatecznego rozbicia grupy już wcześniej tj. styczniu tego roku w Olkuszu ( tam ujawniono m.innymi 5 tys. litrów oczyszczonego spirytusu) , i dwa razy w Krakowie ( kwiecień 2004) zlikwidowano trzy należące do grupy oczyszczalnie. W czasie przeszukań znaleziono filtry służące do oczyszczania alkoholu. Przez kilka godzin akcji policjanci i straż graniczna zatrzymała w sumie 13( trzynaście osób) w wieku od 20 do 40 lat, wśród nich jest właściciel firmy i pracownicy oraz inne osoby związane z grupą. Przedstawione zarzuty obejmują działanie w zorganizowanej grupie i przestępstwa skarbowe- grozi im kara do 5 lat więzienia. W kilkunastu przeszukaniach dokonanych w większości w podkrakowskich miejscowościach ujawniono ok. 17 tysięcy litrów spirytusu, butelki, naklejki , nakrętki oraz polskie znaki akcyzy skarbowej . Odrębną działalnością grupy był handel podrobionymi papierosami, znaleziono między innymi ok. 1.660 paczek papierosów bez znaków akcyzy oraz 60 kartonów ( w każdym jest ok. 2400 sztuk) filtrów do papierosów. Wskazuje to na bezpośredni kontakt z „ fabryką” papierosów .

Oszustwa na szkodę MKCh

      Wszczęto postępowanie przygotowawcze w sprawie dokonywanych w roku 2002 oszustw na szkodę Małopolskiej Kasy Chorych. Drogie poszukiwane na rynku leki wpisywane były na refundowane recepty dla inwalidów wojennych, a następnie rozprowadzane po atrakcyjnych cenach. Procederem tym zajmowały się osoby zawodowo związane ze środowiskiem farmaceutycznym i medycznym. MKCh straciła w ten sposób co najmniej 140 tys. złotych. Materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie pozwolił na zatrzymanie i aresztowanie 5 osób. W wyniku przeszukań odzyskano leki o wartości około 40 tys. złotych.

Kontrolowana łapówka

      Specjalny zespół operacyjny dokonał kontrolowanego wręczenia łapówki lekarzowi Regionalnej Komisji Lekarskiej WKU w Krakowie. Jak ustalono, w zamian za zmianę niekorzystnych dla poborowych orzeczeń terenowych komisji lekarskich, skorumpowany lekarz pobierał jednorazowo " opłaty" rzędu 1500 złotych. Utrwalone na taśmie video wręczenie łapówki udostępniono mediom, realizując zadanie prewencji antykorupcyjnej.

Kupię zadłużoną spółkę

Wszystko zaczęło się od umieszenia właśnie takiego ogłoszenia w "Gazecie Wyborczej". Pod wskazany w ogłoszeniu numer telefonu komórkowego zadzwonili właściciele jednej z krakowskich spółek z.o.o., którzy byli zainteresowani zbyciem udziałów spółki, umawiając się na bezpośrednie spotkanie z potencjalnym nabywcą. Mężczyzna ten, po zapoznaniu się z dokumentacją księgowo- finansową spółki, wiedząc że spółka posiada znaczne zadłużenie w stosunku do kilku wierzycieli zdecydował się na jej zakup. Teraz już jako nowy prezes zarządu spółki w towarzystwie byłego prezesa zarządu i wiceprezesa zrealizował w jednym z banków czek na kwotę 150.000 zł, podjął też środki finansowe w innym banku, zbył środki trwałe w postaci szkła i komponentów na rzecz spółki z o.o., której udziałowcami były -żony właścicieli zadłużonej spółki. Wszystko ułożyłoby się w sposób pomyślny dla osób przewijających się w tej sprawie, gdyby nie intuicja pracowników banku, w których wątpliwości wzbudził w czasie realizacji wypłaty dowód osobisty nowego prezesa spółki. O swoich podejrzeniach powiadomili Wydział d/w z Przestępczością Gospodarczą KWP w Krakowie. Jak się okazało, w trakcie prowadzonego postępowania przygotowawczego faktycznie dowód osobisty, którym posługiwał się mężczyzna został uprzednio skradziony w wyniku włamania do jednego z urzędów gminy. Intensywna i żmudna praca policjantów pozwoliła poprzez eliminację kilkuset osób, na wytypowanie mężczyzny posługującego się sfałszowanym dokumentem. Zdołano zebrać odpowiedni materiał dowodowy potwierdzający przypuszczenia, iż wszystko w tej sprawie było fikcyjne, począwszy od skradzionego i sfałszowanego dowodu osobistego, ogłoszenia w prasie, fikcyjnej transakcji sprzedaży udziałów spółki. Zadłużona spółka w latach 1999-2000 współpracowała z różnymi firmami, od których kupowała głównie wyroby ze szkła, za towar jednak nie płaciła, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kilka firm, na łączną kwotę ponad 1.8 mln zł. Uprzedni prezes i wiceprezes w celu wyprowadzenia majątku spółki, wypłacenia pieniędzy z kont bankowych oraz uniknięcia zaspokojenia wierzycieli, wpadli więc na "genialny" pomysł, aby sprzedać firmę podstawionej osobie i tym sposobem uwolnić się od wszelkich zobowiązań. Za pośrednictwem mężczyzny, z którym wcześniej prowadzili wspólne interesy, a który pomógł sfałszować dokumenty, znaleĄli człowieka, który odegrał przed notariuszem, zwalnianymi pracownikami firmy oraz w bankach, rolę biznesmena nabywającego spółkę. W tej chwili obok chcących mieć towar w firmie żon i pieniądze szefów spółki , na ławie oskarżonych zasiadają cztery osoby: -mężczyzna odgrywający rolę biznesmena, żony prezesów " jak też mężczyzna pomagający w podrobieniu dokumentów i realizacji czeku. Pikanterii sprawy dodaje fakt, fałszywy biznesmen, jako recydywista , przestępstw dopuścił się w czasie warunkowego przedterminowego zwolnienia z Zakładu Karnego.


Usługi, piwo i konkubent

Kobieta zatrudniona w jednej z dużych korporacji handlowych, współpracowała ze spółką z.o.o z siedzibą w Warszawie. Była odpowiedzialna za organizowanie usług promocyjnych produktów tej firmy, na terenie południowo- wschodniej Polski. W tym zakresie była upoważniona do akceptacji, potwierdzania i przekazywania do akceptacji wystawionych przez podmioty gospodarcze faktur VAT za świadczone usługi promocyjne jak też do pobierania produktów z firmy w Krakowie i Mysłowicach na potrzeby organizowanych imprez plenerowych. W styczniu 2001r. kobieta doszła do przekonania, iż nadzór nad jej działalnością jest mało wnikliwy, ze strony kierownictwa firmy. Dlatego też, działając wspólnie i w porozumieniu ze swoim konkubentem będącym właścicielem jednej z firm, podrobiła umowę o świadczenie usług promocyjnych przez tą firmę na rzecz spółki z którą współpracowała. Od stycznia do sierpnia 2001r. mężczyzna wystawiał faktury VAT, które były sprawdzane, potwierdzane przez jego konkubinę i przedkładane przez nią podstępnie wśród innych dokumentów do podpisu kierownictwu firmy. Wszystkie uzyskane w ten sposób środki finansowe za rzekomo wykonywane usługi, były przelewane na konto mężczyzny. i jego firmy. Prowadzone przez Wydział d/w z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie śledztwo, pozwoliło zgromadzić materiał dowodowy potwierdzający, iż żadne usługi promocyjne nie były organizowane przez firmę konkubenta, a za rzekomo wykonane usługi promocyjne osoby te doprowadziły spółkę w Warszawie do strat kwocie ponad 386.000, 00 zł, natomiast z tytułu pobranych produktów na kwotę ponad 48.000 zł. Ciekawostką tej sprawy, jest to, iż sprawcy działali już w takim przekonaniu swej bezkarności, iż mężczyzna potrafił wystawiać faktury VAT opiewające na kilka tysięcy zł za rzekomo wykonane usługi promocyjne w tym samym czasie, lecz w dwu różnych bardzo odległych miejscach Polski, nie zatrudniając przy tym żadnych osób. Zasiadając obecnie na ławie oskarżonych, oboje muszą głęboko zastanowić się nad przewagą osiągnięcia krótkotrwałej korzyści majątkowej w kontekście utraty pracy i dobrego imienia firmy.